PROLEGOMENA DO SZTUKI WYZWOLONEJ Ciało cieszy się sobą płomieniami ogień Jeszcze osobne lecz już iskrząc czują związek I urodzi się przepis moralności w dym Wykrystalizowana śmierć z płonących płuc Płomień jeszcze łuczywem cieszy się nasienie Jeszcze żuje kobieta pożyczyłeś jej Żeby z lichwą odebrać cztery kilo mięsa Z mózgiem płaczem trzewiami i żeby był syn A gdy odbierzesz rzucisz do śmieci materac Zmienisz jej w sięgający aż do nieba stos I poślinionym palcem sprawdziwszy wiatr w dym Patrząc wystukasz pulsem czysty rytm eklogi